Strony

Ogłoszenia drobne

W tej chwili mało się tutaj dzieje, nieco więcej dzieje się na moim Wattpadzie, ale pracuję nad tym. Oczekujcie wieści na Twitterze :)
Zakładka Aktualności zniknęła, bo była mało... aktualna. Może kiedyś wróci. Może.

niedziela, 26 listopada 2017

Anioły Bieszczadzkie [wersja A]

Bieszczady to magiczne miejsce. Jakże blisko stąd do Nieba! Nietrudno tu więc o niebieskich posłańców. Nietrudno tu o aniołów.
Wystarczy stanąć o świcie na szczycie i spojrzeć na budzące się ze snu Bieszczady. Słońce niemrawo wygląda zza gór, a mgła unosi się znad ciemnozielonych lasów... Stoisz na szczycie i przyglądasz się temu niememu spektaklowi. Nagle czujesz na sobie jego wzrok. Odwracasz się, jednak on na Ciebie nie patrzy. Nie patrzy, ale mimo to Ci się przygląda. Podchodzisz do niego i stoisz, nie wiedząc co powiedzieć. Gdy w końcu udaje Ci się coś wymyśleć... jego już nie ma.
Ruszasz w dalszą drogę. Schodzisz ze szczytu. Ścieżka wije się wśród wysokiej trawy. I po chwili widzisz kolejnego. Siedzi w trawie tuż przy szlaku. Zlewa się z nią tak, że mógłbyś go nie zauważyć. Podchodzisz do niego i znów nie wiesz jak go powitać. Wygląda tak zwyczajnie, że aż niezwyczajnie. Uśmiecha się do Ciebie i klepie dłonią ziemię tuż obok siebie. Siadasz i uśmiechacie się nagle do siebie. Chcesz coś powiedzieć, o coś zapytać, no po prostu porozmawiać... lecz nagle słyszysz ludzkie głosy. Obracasz głowę. Na szlaku pojawiają się pierwsi turyści. Odwracasz się znów do anioła, lecz... jego już nie ma.
Anioły są samotne, nie lubią tłumu. Latem w Bieszczadach nie ma wielu aniołów. Latem anieli siedzą w Niebie, bo brak wtedy w Bieszczadach prawdziwych bieszczadzkich wędrowników... Mimo to w Bieszczadach o anioła nietrudno. Łatwo go jednak pomylić z pierwszym lepszym włóczęgą. A w Bieszczadach anioła po skrzydłach nie poznasz - zbyt często je nosi w plecaku.
Lecz teraz idziesz dalej. Dzień już wstał, turystów na szlakach przybyło... To nie te tłumy co latem, które umieją przepędzić najbardziej bieszczadzkie anioły... Mimo to anieli nie siedzą już przy szlaku. Trudno Ci ich teraz będzie szukać... Kierujesz więc swoje kroki do schroniska. Po drodze mijasz jakiegoś włóczęgę. Anioł? Nie, to tylko wędrowiec bieszczadzki, taki jak ty...
Lecz nie tylko anieli po Bieszczadach chodzą. Świętym też zdarza się tu zaglądać. W końcu to Bieszczady. Wchodzisz do schroniska. Przy stole siedzi tylko jeden człowiek. Zamawiasz ciepłą herbatę, lub grzane wino, jeśliś mocno zmarzł. Podchodzisz do stołu i pytasz czy można się przysiąść. Mężczyzna wskazuje Ci miejsce naprzeciw siebie. Grzeje dłonie o kubek do połowy wypełniony gorącą herbatą i uśmiecha się zagadkowo. Przed nim, na blacie stołu, leży pęk kluczy. Przyglądasz się nienaturalnie dużym kluczom i zastanawiasz się jak wielkie muszą być drzwi, które otwierają. Towarzysz, jakby czytając Twoje myśli, odpowiada Ci, że to nie klucze od drzwi lecz od bramy. Od jakiej bramy - pytasz. Ten uśmiecha się znów tajemniczo i odpowiada - do Niebieskiej Bramy.
Chcesz coś rzec, ale barmanka Cię woła. Idziesz po swoją herbatę. Obracasz się, uważając by jej nie wylać. Stół jest pusty. Żadnej herbaty. Żadnych kluczy. I żadnego mężczyzny. Sen?
Gdy pytasz o niego barmankę, ta zaprzecza. Uśmiecha się jednak, jakby to co Cię spotkało było całkowicie normalne. Być może ma rację.
Jeśliś się rozgrzał, ruszaj dalej. Słonko świeci już wysoko, na szlakach robi się tłoczno. Zastanawiasz czy jutro nie ruszyć jakąś mniej uczęszczaną trasą... Połoniny są równie piękne, co i modne. Anioły nie lubią być na topie, myślisz i śmiejesz się z tego stwierdzenia.
Tuż przy ścieżce pasie się młody jeleń. W schronisku dowiedziałeś się, że nosi imię Filip. Pożywia się z filozoficznym spokojem, turystom jeszcze nie udało się go przepłoszyć... Przyglądasz mu się przez chwilę. Już, zadowolony? Schodzisz więc na dół...
Ścieżka jest stroma, po ostatnim deszczu nieco jeszcze błotnista. Ślizgasz się, prawie upadłeś... Ktoś jednak Cię złapał, chroniąc przed skręceniem nogi. To on. Pomaga Ci pewniej stanąć, klepie po ramieniu, uśmiecha pokrzepiająco i rusza dalej. To dziwne, ale tutaj każdy anioł, jest aniołem stróżem. Możesz podróżować bezpiecznie.
Dotarłeś już na dół. Rozglądasz się, czekasz na autobus. Zaczyna padać. Chronisz się pod daszkiem przy przystanku. Kto tam siedzi w kącie? Obdarta peleryna, znoszone buty, laska i wypchany plecak. Wędrownik, czy..?
Unosi głowę, jednak nie widzisz jego oczu. Kaptur rzuca cień na jego twarz. Posuwa się nieco, robi Ci miejsce. Dziękujesz, siadasz i wyciągasz termos z herbatą. Gderasz na pogodę, nalewając rozgrzewający płyn do kubka. Nie spuszczasz z niego oka. Tym razem się uda! Nie dasz mu zniknąć.
Przy plecaku dostrzegasz kilka białych piór. Takich jeszcze nie widziałeś. Pytasz się go o to, lecz on nie odpowiada. Palcem wskazuje twój kubek w niemym pytaniu. Bez słowa podajesz mu naczynie z herbatą. Pije powoli, przyglądając się jak połoniny znikają w strugach deszczu. Pada coraz mocniej.
Nagle z wizgiem przejeżdża drogą jakaś ciężarówka. Rozchlapuje wodę, bryzgi docierają niemal do Waszych stóp. Odwracasz się, by ponarzekać na nierozgarniętego kierowcę...
Nikogo nie ma, a na stole stoi kubek z herbatą. Pełen, po brzegi. Tak jak nalałeś.
Autobus przyjechał. Wsiadasz szybko, starając się jak najmniej zmoknąć. Prawie Ci się udało. Jedziesz do miasta, szukasz noclegu. Gdy już masz zapewnione wygodne łóżko u jakiejś babinki, zastanawiasz się nad tym co Cię dziś spotkało. Odkąd wsiadłeś do autobusu, nie spotkałeś żadnego. To przez tych ludzi. Zbyt wielu ich było dookoła. Myjesz się i zmęczony idziesz spać. Jutro też jest dzień. Jutro Ci się uda. Uda Ci się z nim porozmawiać. Uda Ci się porozmawiać z bieszczadzkim aniołem...
__________
Hej, jeszcze żyję! Obiecałam, że Bieszczady się jeszcze pojawią i oto są! Taki krótki tekścik, wcale nie tak dawny. Zainspirowany dwiema piosenkami jednego z moich ulubionych zespołów, które wymieniam i podlinkowuję poniżej.
A tak po za tym, to powoli ożywam w blogosferze, w końcu zaczął się rok akademicki, prawda? :P
Jeżeli chcecie wiedzieć co i jak, to zakładka "Aktualności" jest już mniej więcej aktualna, no i jak coś to szukajcie mnie na Twitterze, bo często można mnie tam spotkać.
No, tyle ode mnie.
A Wy jak się trzymacie?

W opowiadaniu pojawiły się zwroty zaczerpnięte lub inspirowane piosenkami:
"Bieszczadzkie Anioły" SDM sł. A.Zmianin, m. K.Myszkowski

PS: Druga wersja już wkrótce dostępna będzie TUTAJ!

2 komentarze:

  1. Czemu nie spotkałam takiego anioła w Zakopanem? Przeciez to wyzsze gory niz Bieszczady 😛🙈
    A tak nie czepiając sie to bardzo ciekawy tekst. Lekki, przyjemny i taki... Świąteczny?
    Czekam na cos więcej:)
    Skoro to wersja A to będzie B?
    Pozdrawiam Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w Bieszczadach są bardzo specjalne anioły, takie... bieszczadzkie :D. Tatry pewnie mają swoje własne ;)
      Tekst nie miał być świąteczny, ale skoro tak wyszło...
      Wersja B jest w formie szkicu, ale jest i kiedyś się tu pojawi ;)
      Wesołych Świąt! (Tak już na zapas)

      Usuń