Bieszczady
to magiczne miejsce. Jakże blisko stąd do Nieba! Nietrudno tu więc
o niebieskich posłańców. Nietrudno tu o aniołów.
Wystarczy
stanąć o świcie na szczycie i spojrzeć na budzące się ze snu
Bieszczady. Słońce niemrawo wygląda zza gór, a mgła unosi się
znad ciemnozielonych lasów... Stoisz na szczycie i przyglądasz się
temu niememu spektaklowi. Nagle czujesz na sobie jego wzrok.
Odwracasz się, jednak on na Ciebie nie patrzy. Nie patrzy, ale mimo
to Ci się przygląda. Podchodzisz do niego i stoisz, nie wiedząc co
powiedzieć. Gdy w końcu udaje Ci się coś wymyśleć... jego już
nie ma.
Ruszasz
w dalszą drogę. Schodzisz ze szczytu. Ścieżka wije się wśród
wysokiej trawy. I po chwili widzisz kolejnego. Siedzi w trawie tuż
przy szlaku. Zlewa się z nią tak, że mógłbyś go nie zauważyć.
Podchodzisz do niego i znów nie wiesz jak go powitać. Wygląda tak
zwyczajnie, że aż niezwyczajnie. Uśmiecha się do Ciebie i klepie
dłonią ziemię tuż obok siebie. Siadasz i uśmiechacie się nagle
do siebie. Chcesz coś powiedzieć, o coś zapytać, no po prostu
porozmawiać... lecz nagle słyszysz ludzkie głosy. Obracasz głowę.
Na szlaku pojawiają się pierwsi turyści. Odwracasz się znów do
anioła, lecz... jego już nie ma.
Anioły
są samotne, nie lubią tłumu. Latem w Bieszczadach nie ma wielu
aniołów. Latem anieli siedzą w Niebie, bo brak wtedy w
Bieszczadach prawdziwych bieszczadzkich wędrowników... Mimo to w
Bieszczadach o anioła nietrudno. Łatwo go jednak pomylić z
pierwszym lepszym włóczęgą. A w Bieszczadach anioła po
skrzydłach nie poznasz - zbyt często je nosi w plecaku.
Lecz
teraz idziesz dalej. Dzień już wstał, turystów na szlakach
przybyło... To nie te tłumy co latem, które umieją przepędzić
najbardziej bieszczadzkie anioły... Mimo to anieli nie siedzą już
przy szlaku. Trudno Ci ich teraz będzie szukać... Kierujesz więc
swoje kroki do schroniska. Po drodze mijasz jakiegoś włóczęgę.
Anioł? Nie, to tylko wędrowiec bieszczadzki, taki jak ty...
Lecz
nie tylko anieli po Bieszczadach chodzą. Świętym też zdarza się
tu zaglądać. W końcu to Bieszczady. Wchodzisz do schroniska. Przy
stole siedzi tylko jeden człowiek. Zamawiasz ciepłą herbatę, lub
grzane wino, jeśliś mocno zmarzł. Podchodzisz do stołu i pytasz
czy można się przysiąść. Mężczyzna wskazuje Ci miejsce
naprzeciw siebie. Grzeje dłonie o kubek do połowy wypełniony
gorącą herbatą i uśmiecha się zagadkowo. Przed nim, na blacie
stołu, leży pęk kluczy. Przyglądasz się nienaturalnie dużym
kluczom i zastanawiasz się jak wielkie muszą być drzwi, które
otwierają. Towarzysz, jakby czytając Twoje myśli, odpowiada Ci, że
to nie klucze od drzwi lecz od bramy. Od jakiej bramy - pytasz. Ten
uśmiecha się znów tajemniczo i odpowiada - do Niebieskiej Bramy.
Chcesz
coś rzec, ale barmanka Cię woła. Idziesz po swoją herbatę.
Obracasz się, uważając by jej nie wylać. Stół jest pusty.
Żadnej herbaty. Żadnych kluczy. I żadnego mężczyzny. Sen?
Gdy
pytasz o niego barmankę, ta zaprzecza. Uśmiecha się jednak, jakby
to co Cię spotkało było całkowicie normalne. Być może ma rację.
Jeśliś
się rozgrzał, ruszaj dalej. Słonko świeci już wysoko, na
szlakach robi się tłoczno. Zastanawiasz czy jutro nie ruszyć jakąś
mniej uczęszczaną trasą... Połoniny są równie piękne, co i
modne. Anioły nie lubią być na topie, myślisz i śmiejesz się z
tego stwierdzenia.
Tuż
przy ścieżce pasie się młody jeleń. W schronisku dowiedziałeś
się, że nosi imię Filip. Pożywia się z filozoficznym spokojem,
turystom jeszcze nie udało się go przepłoszyć... Przyglądasz mu
się przez chwilę. Już, zadowolony? Schodzisz więc na dół...
Ścieżka
jest stroma, po ostatnim deszczu nieco jeszcze błotnista. Ślizgasz
się, prawie upadłeś... Ktoś jednak Cię złapał, chroniąc przed
skręceniem nogi. To on. Pomaga Ci pewniej stanąć, klepie po
ramieniu, uśmiecha pokrzepiająco i rusza dalej. To dziwne, ale
tutaj każdy anioł, jest aniołem stróżem. Możesz podróżować
bezpiecznie.
Dotarłeś
już na dół. Rozglądasz się, czekasz na autobus. Zaczyna padać.
Chronisz się pod daszkiem przy przystanku. Kto tam siedzi w kącie?
Obdarta peleryna, znoszone buty, laska i wypchany plecak. Wędrownik,
czy..?
Unosi
głowę, jednak nie widzisz jego oczu. Kaptur rzuca cień na jego
twarz. Posuwa się nieco, robi Ci miejsce. Dziękujesz, siadasz i
wyciągasz termos z herbatą. Gderasz na pogodę, nalewając
rozgrzewający płyn do kubka. Nie spuszczasz z niego oka. Tym razem
się uda! Nie dasz mu zniknąć.
Przy
plecaku dostrzegasz kilka białych piór. Takich jeszcze nie
widziałeś. Pytasz się go o to, lecz on nie odpowiada. Palcem
wskazuje twój kubek w niemym pytaniu. Bez słowa podajesz mu
naczynie z herbatą. Pije powoli, przyglądając się jak połoniny
znikają w strugach deszczu. Pada coraz mocniej.
Nagle
z wizgiem przejeżdża drogą jakaś ciężarówka. Rozchlapuje wodę,
bryzgi docierają niemal do Waszych stóp. Odwracasz się, by
ponarzekać na nierozgarniętego kierowcę...
Nikogo
nie ma, a na stole stoi kubek z herbatą. Pełen, po brzegi. Tak jak
nalałeś.
Autobus
przyjechał. Wsiadasz szybko, starając się jak najmniej zmoknąć.
Prawie Ci się udało. Jedziesz do miasta, szukasz noclegu. Gdy już
masz zapewnione wygodne łóżko u jakiejś babinki, zastanawiasz się
nad tym co Cię dziś spotkało. Odkąd wsiadłeś do autobusu, nie
spotkałeś żadnego. To przez tych ludzi. Zbyt wielu ich było
dookoła. Myjesz się i zmęczony idziesz spać. Jutro też jest
dzień. Jutro Ci się uda. Uda Ci się z nim porozmawiać. Uda Ci się
porozmawiać z bieszczadzkim aniołem...
__________
Hej, jeszcze żyję! Obiecałam, że Bieszczady się jeszcze pojawią i oto są! Taki krótki tekścik, wcale nie tak dawny. Zainspirowany dwiema piosenkami jednego z moich ulubionych zespołów, które wymieniam i podlinkowuję poniżej.
A tak po za tym, to powoli ożywam w blogosferze, w końcu zaczął się rok akademicki, prawda? :P
Jeżeli chcecie wiedzieć co i jak, to zakładka "Aktualności" jest już mniej więcej aktualna, no i jak coś to szukajcie mnie na Twitterze, bo często można mnie tam spotkać.
No, tyle ode mnie.
A Wy jak się trzymacie?
W
opowiadaniu pojawiły się zwroty zaczerpnięte lub inspirowane
piosenkami:
"Bieszczadzkie Anioły" SDM sł. A.Zmianin, m. K.Myszkowski
PS: Druga wersja już wkrótce dostępna będzie TUTAJ!
PS: Druga wersja już wkrótce dostępna będzie TUTAJ!
Czemu nie spotkałam takiego anioła w Zakopanem? Przeciez to wyzsze gory niz Bieszczady 😛🙈
OdpowiedzUsuńA tak nie czepiając sie to bardzo ciekawy tekst. Lekki, przyjemny i taki... Świąteczny?
Czekam na cos więcej:)
Skoro to wersja A to będzie B?
Pozdrawiam Ola
Bo w Bieszczadach są bardzo specjalne anioły, takie... bieszczadzkie :D. Tatry pewnie mają swoje własne ;)
UsuńTekst nie miał być świąteczny, ale skoro tak wyszło...
Wersja B jest w formie szkicu, ale jest i kiedyś się tu pojawi ;)
Wesołych Świąt! (Tak już na zapas)