Strony

Ogłoszenia drobne

W tej chwili mało się tutaj dzieje, nieco więcej dzieje się na moim Wattpadzie, ale pracuję nad tym. Oczekujcie wieści na Twitterze :)
Zakładka Aktualności zniknęła, bo była mało... aktualna. Może kiedyś wróci. Może.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą informacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą informacje. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 października 2019

Świat jest inny niż myślisz, śmiertelniku

No dobra, jest jeszcze parę historii, które - mimo iż zawieszone (to taki eufemizm do porzucone) - postanowiłam Wam przedstawić. Pewnie jeszcze kiedyś je popchnę mniej lub bardziej do przodu. Kto wie.
Kolejny twór mimo szumnej nazwy zamieszczonej w tytule posta, jest po prostu niczym innym jak Alex Jackson.
Tak, bardzo oryginalne imię dla bohaterki wybrałam. Znowu.
Nie, nie chodzi o Michaela Jacksona. Ten rodzaj fanfików już przerobiłam na podstawie innej muzycznej gwiazdy i szczerze chcę wyrzucić ten epizod z mojej pamięci. Bezskutecznie.
Mowa oczywiście o serii książek Ricka Riordana. No tak, greccy bogowie to jest to. Zdecydowanie!

Okej, opowiadanie jest stare jak świat. Naprawdę. Niewiele ustępuje Linos. Albo nawet pierwszemu mojemu potterowemu (właściwie to nawet całkiem pierwszemu) opowiadaniu. Ogółem to będąc na początku gimnazjum zobaczyłam w księgarni "Złodzieja pioruna" i bardzo mnie ta książka zaintrygowała. I gdy nieco później w kinach pojawił się film, wybraliśmy się na niego z klasą. No i w mojej głowi wykiełkowała wizja fanficka, a książkę zakupiłam niema od razu. Najzabawniejsze było to, że moja niezastąpiona Szur wpadła na niemal identyczny pomysł.
Tylko ja zaczęłam to spisywać, a ona... w sumie też, ale później i tylko "do szuflady". Potem powstała wersja poprawiona, a jeszcze później, stosunkowo niedawno, powstał blog.
Ci bystrzejsi dostrzegą paralelę z Alex Potter, ale nigdy nie uważałam się za twórcę oryginalnego.
Dobra. Tyle mojego bełkotu. Wszystkich fanów serii o herosach zapraszam, tych mniej zorientowanych też. A na dole, standardowo garść informacji technicznych.




Tytuł: Świat jest inny niż myślisz, śmiertelniku
Bohaterowie: Percy Jackson, Annabeth Chase, Grover, Alex Jackson, Luke Castellan, bogowie greccy
Czas akcji: ok. 2010-2015
Czas trwania: grudzień 2015 - nadal
Status: zawieszony
Liczba rozdziałów:  1 + prolog
Opis: 
Życie dziecka półkrwi jest całkiem spoko, naprawdę.
Pomijając te momenty, kiedy coś chce cię rozszarpać, zjeść, spopielić, utopić... (milion lat później), no po prostu ZABIĆ. Należy również uwzględnić braci Hood, którzy są - mówiąc oględnie - MEGAwkurzający.
Ale poza tym jest fajnie. 
Nawet jeśli twój przyjaciel nagle staje się twoim wrogiem.


Z dodatkowych informacji
Wsysło mnie opowiadanie poboczne do Księżniczek, więc próbuje je skończyć, by dało mi spokój. Na razie opowiadanie (1:0) E_A
Ale postaram się coś z tym zrobić ;)

wtorek, 13 sierpnia 2019

Sen nocy zimowej

Jeśli chodzi o tę historię, to mam mieszane uczucia. Lubię do niej czasem wracać, ale napsuła mi nieco krwi. I męczy mnie, bo z jednej strony kusi mnie, by jednak ją "odzakończyć" i dokończyć, ale z drugiej strony wiem, że nie ma na to szans.
Bo nie. I kropka.

No dobra, od początku, bo błądzę.
Był sobie sezon 2016/17. Bardzo memiczny i śmieszkowy. DOMENator, #paprykateam, klątwa kociej piątki i te sprawy. Pamiętacie? Pewnie, że pamiętacie! No chyba, że nie oglądacie skoków, to nie pamiętacie.
Było śmieszkowo, więc postanowiłam to wykrzywić jeszcze w krzywym zwierciadle. I przedstawić w formie dramatu. Sztuki, znaczy się. Jeszcze wepchnąć tam moje pisarskie alter ego jako bohaterkę-narratora, autorem całego tego ambarasu uczynić Waltera Hofera i ogółem zabawa z formą i treścią.

Fantastycznie. 
Problem był jednak zasadniczy taki, że preparowanie postów (a czyniłam to na Wattpadzie, dopiero potem przeniosłam się na Blogspot) było skomplikowane ze względu na mnogość formatowania oraz długość notek, a co za tym idzie bardzo czasochłonne.
A ja czasu za bardzo nie  posiadałam naonczas.
Ponadto - starałam się wiernie trzymać rzeczywistych wydarzeń, a nie zawsze oglądałam konkursy i musiałam potem przekopywać się przez archiwum skijumping.pl (#kryptoreklamamocno), memy na twitterze i ogółem zżerało to jeszcze więcej czasu. Stąd wynikały poślizgi. Na tyle intensywne, że wciąż byłam na Turnieju Czterech Skoczni, gdy dotarliśmy do Planicy. 

I tutaj się poddałam. Sezon dawno się skończył, ja już nie pamiętałam, co się w ogóle działo, projekt powisiał trochę w internecie (a nawet próbowałam go reanimować, wrzucając na Blogspot, ale się nie udało) i ostatnio postanowiłam go oficjalnie zakończyć, żeby nikomu nadziei nie robić.
A na pierwszym miejscu, nie robić jej sobie, bo chodzą mi po głowie pomysły, by przeskoczyć płynnie do aktualnego sezonu, ale sensu to nie ma żadnego, podobnie jak zaczynanie całkiem od początku obecnym (nadchodzącym) sezonie.

Nie, nie wchodźmy drugi raz do tej samej rzeki. Raz wystarczy.
Zatem - uprzedzając pytania - ciągu dalszego nie będzie. Wierzcie mi, ja również żałuję, bo śmieszki wyszły mi nawet całkiem śmieszkowe, co mnie niesamowicie zadziwia. Miało to potencjał, ale wykonania brakło.
Reklamuję jednak, bo to, co jest, jest warte uwagi. Tak mi się przynajmniej wydaje...




Tytuł: Sen nocy zimowej
oraz
Bohaterowie: skoczkowie narciarscy wszelkich maści oraz inne osoby związane ze skokami
Czas akcji: sezon 2016/17
Czas trwania: listopad 2016 - grudzień 2018
Status: zakończone (przedwcześnie)
Liczba rozdziałów:  5 + prolog+"epilog" 
Opis: 
Wiecie, co Wam powiem? Kiedy następnym razem Hofer poprosi mnie o jakaś przysługę, to od razu pójdę się rzucić z Letalnicy.
Będzie szybciej i prościej.
I mniej boleśnie.
Sezon 2016/17 widziany zezowatym okiem Waltiego "Szekspira" Hofera.
2/10, nie polecam.



Z dodatkowych informacji:
Notek informacyjnych dużo mi nie zostało, ale będą się pojawiać, bo chcę się z nimi porządnie ogarnąć. Ale teraz się wezmę za kończenie innych rzeczy, które podobnie jak i Sen nocy zimowej, tego zakończenia ostatecznego potrzebują. O.
Porządek musi być, a co!

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Koreański survival


...czyli nigdy nie ufaj skośnookiemu kierowcy autobusu, jak głosi podtytuł. 

Jest to opowiadanie o tyle ciekawe, że powstało bardzo szybko, bardzo spontanicznie i jako pierwsze powstało tylko i wyłącznie na Wattpadzie (od tego się zaczęło, ech). Ponadto zgromadziło całkiem sporą publikę, co osobiście mnie zaskoczyło. Ale, nawet teraz mnie śmieszy, więc nie może być takie złe. Tym razem oberwało się Kubackiemu, ale sam się o to prosił.

Bo, geneza tego opowiadania ma swoje początki (oraz koniec także) na Igrzyskach w PjongChang. A konkretnie na konkursie drużynowym w skokach narciarskich. A właściwie podczas jego zakończenia. A jeszcze konkretniej... Na instastory Dawida Kubackiego z tamtego dnia, z którego dowiedzieliśmy się, że zostali porzuceni na skoczni, bo zwiał im ostatni bus i nie wiadomo, czy uda im się dotrzeć do hotelu.
Na Twitterze się trochę pośmieszkowało z tego filmiku, ja palnęłam, że to materiał na niezłego oneshota jest i...
I spontanicznie postanowiłam go napisać. 
Ktokolwiek zaskoczony? Bo ja nie.

Wyszedł trochę za długi na oneshota (choć jest krótszy od Saszy, która jest w historyjkach, a nie historiach, więc nie wiem, co tutaj się właściwie stało :O), więc został okrzyknięty historią w tagach i w zakładkach. Gdzie sens, gdzie logika, nie wiem, ale niech będzie.
Zamieszczam screeny dowodzące tego, że to nie moja wina, że coś takiego powstało. Uwinęłam się w niecałe dwa dni, co jest... godne podziwu. Nieźle, jak na mnie, nie?



Dobra, informacje, coby Was nie zanudzić :P




Tytuł: Koreański survival
Bohaterowie: Dawid Kubacki, Stefan Hula, Maciej Kot, Kamil Stoch, Stefan Horngacher
Czas akcji: 19-20.02.2018
Czas trwania: 19-21.02.2018
Status: zakończone
Liczba rozdziałów:  14
Opis: 
No i jesteśmy medalistami olimpijskimi. Hura, czy coś.
W sumie to otworzylibyśmy szampana, ale... tak jakby utknęliśmy na skoczni. Sami. W ciemności.
I nie mamy się jak stąd wydostać.
Czy uda nam się przetrwać do rana? Oto jest pytanie!



Z dodatkowych informacji:
Zaraz ląduje na pokładzie jeszcze Sen nocy zimowej, a potem się biorę za extra bonus do Saszy. I za Księżniczki.

niedziela, 21 lipca 2019

Miłość to coś więcej, niż tylko uczucie

Jako, że właśnie udało mi się opublikować nowy rozdział, postanowiłam, że i tutaj trochę o tym napiszę. Skoro już poniekąd reaktywowałam to opowiadanie, którego historia jest długa i burzliwa, to nikt nie zabroni mi trochę o nim pogawędzić, prawda?

Miłość to coś więcej, niż tylko uczucie to opowiadanie, które częściej chyba figuruje jako Linos, bo tytułowa bohaterka jest o wiele bardziej rozpoznawalna niż przydługi tytuł, prawda? Linos - historia Śródziemia, taki tytuł też może się trafić, ot choćby na Wattpadzie, gdzie się aktualnie przeprowadzam ze wszystkim (i stamtąd również ta ładna grafika poniżej).
Pikanterii i zamieszania dokłada fakt, że bohaterka gdzieś po drodze zmienia imię na Lileea. Imię, które znane może Wam być z mojego oneshota o nazwie Była człowiekiem, który to oneshot jest... fanfickiem do Linos.
Kosmos, nie?
Mówiłam, że to skomplikowana historia... dlatego może lepiej będzie, jak przedstawię to chronologicznie.

A zaczęło się bardzo, bardzo dawno temu. Na lekcji polskiego w pierwszej klasie gimnazjum, gdyż mój ówczesny polonista jest wiernym fanem twórczości Tolkiena. To pchnęło mnie i moją przyjaciółkę ze szkolnej ławki (dobrze kombinujecie, tak, chodzi o Szurniętą) do zapoznania się z - na początek - filmami.
Nastolatka + film/książka = fanfick, to chyba oczywiste. A dwie nastolatki to dwa fanficki. Tylko o dziwo nie było to dzieło Szurniętej, która swój fanfick trzymała szczelnie zamknięty w swojej głowie. Natomiast inna koleżanka podjęła temat. I powstały trzy blogi - jeden wspólny pisany przez nas trzy, gdzie powstawały miniatury i nasze pseudo-przemyślenia o Śródziemiu (twór szczęśliwie nigdzie nie figuruje, a nosił dumną nazwę Władca Strzał), który miały spajać w całość dwie historie fabularne. Jedną o Lejli, elfickiej księżniczce, która stworzona została przez naszą koleżankę, a druga... 
A druga to właśnie Linos.
Lejla pojechała po bandzie o wiele bardziej, niż ja, to naprawdę była luźna wariacja na temat na tyle, że załapała się do jakiejś analizatorni. Linos też otarła się o analizę, bo takiego przykładu Mary Sue, jaką była w pierwotnej wersji to ze świecą szukać. Szczęśliwie - oryginalny twór zniknął w cyberniebycie wraz z zamknięciem platformy onet.blog i jego jedyna kopia tkwi na moim dysku.
(Lubię się nią czasem samobiczować. Ot tak, dla prewencji.)
Lejla pomysł rzuciła, Władca Strzał umarł śmiercią naturalną, Szur tematu nie podjęła i została jedynie wierną czytelniczką Linos, która w mniejszych bądź większych bólach powstawała dalej. Jakieś cztery lata zajęło mi dotarcie do końca tej historii. A przynajmniej tego końca, który podaje Tolkien w Powrocie Króla.
Ja jednak miałam luźno zaplanowany ciąg dalszy tej historii, czytelnicy (tak, byli jacyś!) wymogli na mnie ciąg dalszy, a ja, głupia, się zgodziłam.
Moja częstotliwość wynosiła jakąś jedną notkę na dziewięć miesięcy (tak akurat, żeby się coś urodziło, heh). Po dwóch, czy też trzech się poddałam. Streściłam ciąg dalszy w formie mocno rozciągniętego epilogu i pożegnałam się z tą historią.
Ha, ha, ha, bardzo śmieszne.
Trzy lata temu zajrzałam w czeluści mojego dysku, przeczytałam pierwszy rozdział, załamałam się pięciokrotnie, trzy razy chciałam popełnić seppuku klawiaturą i dla odreagowania tego stresu napisałam ten pierwszy rozdział jeszcze raz. To, co napisałam, spodobało mi się na tyle, że na fali tego entuzjazmu opublikowałam to w wersji blogspotowej, wcześniej napisawszy prolog, bo w międzyczasie stałam się wyznawcą literackiej religii "historia bez prologu to nie historia".
(Właściwie, jak teraz patrzę, to najpierw był prolog, a dopiero po ponad roku pierwszy rozdział, więc zapewne przez ten rok go po prostu kończyłam.)
No a potem było długo, długo nic.
Gdzieś w międzyczasie onet.blog upadł, znak mojej hańby zniknął z cyberprzestrzeni i tyle.
Dopiero w tym roku powstał za jednym kopem drugi, trzeci i 3/4 czwartego rozdziału. Ten rozdział skończyłam dzisiaj i dlatego wylądowałam tutaj. Czynnikiem zapalnym o ile się nie mylę był wówczas Hobbit, który leciał w TV, gdzie nie wiedzieć czemu występował Legolas, a że darowanemu Orlando w zęby się nie zagląda, to i historia poszła do przodu.
A przy okazji przeprowadzki na Wattpad wylądowała tam również i ona, odnalazła czytelników, więc chyba nie mam wyboru i muszę brnąć w to dalej.
Zresztą - mam do tej historii ogromny sentyment i chyba chcę jej dać drugie, lepsze życie. Takie, na które zasługuje, bo sama w sobie nie była zła. Była tylko źle napisana. Dlatego chcę się do niej przyłożyć, a Wy macie za zadanie mnie w tym działaniu pilnować (tak, to dyskretna namowa do komentowania, tak).

No a teraz, skoro wiecie, skąd to wszystko się wzięło, to zapraszam serdecznie.
Łapcie informacje i do czytania marsz!
(Żartowałam.)


Tytuł: Miłość to coś więcej, niż tylko uczucie
oraz
Bohaterowie: Linos, Legolas, Gandalf, Aragorn, Gimli, hobbci, pozostali kanoniczni bohaterowie Władcy Pierścieni
Czas akcji: ok. TE 3018 -  CE 25
Czas trwania: kwiecień 2016  - nadal
Status: w trakcie
Liczba rozdziałów:  4
Planowana liczba rozdziałów: 30
Opis: 
Długo bronili się przed uczuciem, które ich połączyło. 
Kiedy jednak już pozwolili mu sobą zawładnąć, świat zmusił ich do rozłąki.
Ale miłość to coś więcej, niż tylko uczucie. 
To więź ponad wszelkie więzi. Czar ponad wszelkie czary.


Z dodatkowych informacji
Chyba nic nowego. Próbuję nadgonić ze wszystkim i nie wiem, w co ręce włożyć. Ogółem, wen nie śpi. Więc oczekujcie na więcej!
E_A

niedziela, 14 lipca 2019

Sara, Gosia i dzieciaki z Kamienicy

Ten post miał się pojawić jakiś tydzień temu, ale niestety nie wyszło, bo akurat wyjeżdżałam na wakacje.

I w sumie od wakacji się zaczęło. Pamiętacie ostatni felieton? To jest, MYŚL #4? Napisałam go we współpracy z Szur. I Szur mniej więcej w tym samym momencie wpadła na pomysł KOLEJNEGO opowiadania. Takiego bardzo, bardzo na luzie. Totalnie bez żadnego planu, ot, co nam ślina na język przyniesie. (Oczywiście pewne przemyślenia i plany zostały poczynione, pełen spontan tutaj nigdy nie zaistnieje!)

No i tak powstała Kamienica. Jak to się stało? No nie wiem. Szur coś szarpały te dzieciaki, SOS (Syndrom Ochrony Sierotek) i te sprawy. Potem wpadłyśmy na to, by przybrało to formę bloga podróżniczego. No i jakoś tak to wyewoluowało w tę formę, której pierwsze objawy możecie podziwiać w podstawionym niżej linku. Tym razem - tylko na Wattpadzie. Jakoś ta forma bardziej pasuje nam do tej platformy. Tak dla odmiany. Coby się nie znudziło, nie?

Dość istotna informacja w kontekście nieco odmiennej of dotychczasowej formy. Rozdziały "tytułowane" to notki z bloga prowadzonego przez Sarę i Gosię, czyli nasze bohaterki. Natomiast te numerowane, to rozdziały nazywane przez nas "fabularnymi" - czyli co się tak naprawdę działo i jak to wyglądało w rzeczywistości widziane oczami naszych bohaterek (dla dociekliwych - kursywą pisane są przemyślenia Sary).

Tyle chyba nudnawego wstępu. Historia powstania tej opowieści nie jest jakoś specjalnie porywająca. Twór lekki i zabawny. A przynajmniej taką mamy nadzieję. Więcej szczegółów - poniżej.



Tytuł: Sara, Gosia i dzieciaki z Kamienicy
Bohaterowie: Sara, Gosia, Michał, Marcel i dwudziestka dzieciaków
Czas akcji: ok. 2019-2020 
Czas trwania: lipiec 2019 - nadal
Status: w trakcie
Liczba rozdziałów:  6
Planowana liczba rozdziałów: ???
Opis: 
Ten blog pozwoli Wam zajrzeć przez okno Kamienicy Lepsze Jutro i zobaczyć codzienne życie naszych podopiecznych. Celem naszej fundacji jest danie dzieciom z rodzin z problemami miejsca, w którym mogą poczuć ciepło i miłość. Gdzie mogą rozwijać swoje pasje, doświadczyć wszystkiego tego, czego wcześniej poskąpił im los. Próbujemy naprawić to, co zostało popsute, na miarę naszych skromnych możliwości.
Fundacja "Kamienica Lepsze Jutro" jest organizacją non-profit, finansowaną (niestety pośmiertnie) przez irlandzkiego miliardera oraz ludzi dobrej woli.
Dlatego też wszystkich darczyńców oraz innych sympatyków Kamienicy zapraszamy do zajrzenia przez okno, którym, mamy nadzieję, stanie się ten blog.




Z dodatkowych informacji:
Notek informacyjnych będzie jeszcze parę. Robię jakieś porządki, czy coś w moich opowiadaniach. A właściwie to robię wszystko, byleby się nie brać za pracę magisterską. Typowo. Śledźcie co się dzieje, bo się dzieje. Oj, dzieje.

piątek, 5 lipca 2019

Enklawa - 100 lat po Potopie

Na samym wstępie zaznaczam: NIE ZAPOMNIAŁYŚMY O "KSIĘŻNICZKACH"!
Żeby to było jasne. Księżniczki są, mają się dobrze, nie umarły. Za to urodził się nam nowy pomysł. Pomysł w tematyce post-apo.

Oczywiście mówię w liczbie mnogiej, bo jest to nasz kolejny wspólny twór, stworzony wraz z Szurniętą. Jak do tego doszło, nie wiem. Okej, wiem. A mianowicie tak:
Miałyśmy drobny przestój w Księżniczkach. Spadki weny, drobne różnice zdań, brak czasu i takie tam typowe weno-przeszkadzacze. Bywa, takie życie. I tak sobie siedziałyśmy i myślałyśmy, jak naszą wenę popchnąć do przodu.

Najlepszy sposób na metafizyczne szturchnięcie bogini Natchnienia? 
Wymyślić coś nowego!
Zatem zaproponowałam opowiadanie o światach równoległych. Szur stanowczo odmówiła, twierdząc, że to za dużo na jej jakże wybujałą wyobraźnię. Za dużo fizyki i kombinowania, no po prostu - nie. Pomysł zatem przygarnęłam na własne potrzeby i kiedyś - nie wiem, kiedy - powstanie z tego opowiadanie o tytule Parallel. Z dużym naciskiem na "kiedyś".

Ponieważ pierwszy pomysł został odrzucony, kilka minut później powstał pomysł numer dwa. 
Nielegalne walki. 
No dobra, ale skąd, po co i dlaczego? 
Okej, żeby przetrwać, zarobić na życie. 
Fantastycznie, ale dlaczego akurat tak? W jakim świecie?
Segregacja klasowa, niższa kasta, takie tam typowe sytuacje.
Fajnie. Czyli post-apo?
Post-apo. Po Potopie.
Na jakiej podstawie ta segregacja? Umiejętności? Znak zodiaku? Grupa krwi? Zawód rodziców?
Nieeee... Genotyp.
A, spoko. Tego jeszcze nie grali.

No. Tak to mniej więcej z początku wyglądało. W mega skrócie. A że rudzi zazwyczaj są społecznie poszkodowani, to tutaj dostali specjalne miejsce. Tak na przekór wszystkim.
Myślę, że tyle na początek wstępu Wam wystarczy. Reszty dowiecie się z pierwszych rozdziałów, które są już dostępne. 
Enklawa dorobiła się swojego własnego bloga, ale równolegle jest publikowana również na Wattpadzie. Trzeba iść z duchem czasu, jak już wspominałam.
No to łapcie informacje techniczne i zapraszamy wraz z Szur do lektury. Tam, gdzie Wam wygodniej :).



Tytuł: Enklawa - 100 lat po Potopie
oraz
Bohaterowie: Aida, Ciara, Owen, Cicero, Aurora
Czas akcji: 100 PoP.
Czas trwania: maj 2019 - nadal
Status: w trakcie
Liczba rozdziałów:  2 + prolog
Planowana liczba rozdziałów: ???

Opis: 
Gdy fale Potopu zalały Ziemię ludzki gatunek nie utonął. Ale... czy nadal pozostaliśmy ludźmi?

Kto dał nam prawo o decydowaniu o wartości ludzkiego życia? Gdzie się podziało nasze człowieczeństwo?


Z dodatkowych informacji: 
Okej, notek informacyjnych będzie teraz dużo, bo będę się porządkować. Szukajcie na Wattpadzie nowości-nie-nowości, na Twitterze wszystko ogłaszam wszem i wobec. Co się wykluje, to się wykluje, mój wen wszedł w stan, w którym totalnie nad nim nie panuję, więc nie mam pojęcia, co i gdzie się opublikuje w następnej kolejności. O terminie nie wspominając.
Więc bądźcie czujni i obserwujcie mnie na Twitterze.

niedziela, 31 marca 2019

Misja "Albatros"

Muszę się przyznać Wam do rzeczy strasznej i karygodnej: przekonałam się do Wattpada. Serio. To okropne, ale prawdziwe.
Blogspot na zawsze w moim sercu i bez wątpienia będę tutaj nadal publikować, bo ma pewne cechy, których nie ma Wattpad, ale w drugą stronę działa to tak samo. Przewaga Wattpada jest jedna: jest teraz o wiele bardziej popularny, zatem przysparza większej ilości czytelników.
Cóż, trzeba iść z duchem czasu, prawda?

Ale dziś nie o tym, choć ten wstęp jest tutaj nie bez powodu. Mianowicie, jakiś czas temu popełniłam opowiadanie, którego tytuł widnieje powyżej. Popełniłam je w Wordzie, a potem wrzuciłam na Wattpada, nie chcąc tworzyć nowego bloga. Zdrada, okropna zdrada! Co prawda nie uczyniłam tego po raz pierwszy, ale... 
Ale Misja "Albatros" jest historią poniekąd wyjątkową.
Wyjątkowa jest z dwóch, może nawet trzech powodów. Pierwszy - jest opowiadaniem napisanym ciągiem od A do Z, które skończyłam, wraz z dwoma bonusami bez żadnego marudzenia i przeciągania. Pisałam je jakieś dwa miesiące, co biorąc pod uwagę objętość, jest całkiem niezłym wynikiem.
Drugi - jest opowiadaniem stosunkowo patriotycznym, na pomysł wpadłam dosłownie 11. listopada, a pisać zaczęłam jakieś 3 dni później. Ponadto jest związane z moją pasją - żeglarstwem.
O trzeci, chyba najważniejszy - jest swego rodzaju preqelem do Księżniczek (niezorientowanych w temacie odsyłam TUTAJ), co samo w sobie jest wow.

Jeśli chodzi o genezę - już wspominałam. Naszły mnie patriotyczne myśli i sobie pomyślałam, jakby to było, gdyby wybuchła kolejna wojna. Co bym wtedy zrobiła? Jakie moje talenty mogłabym wykorzystać. A że lubię żeglować i idzie mi to całkiem nieźle... No i tak wyszło. A że Szur zauważyła, że czas akcji w sumie zgadza nam się z terminem III Wojny Światowej w Księżniczkach, to potem samo mi się jakoś tak w tym kierunku to potoczyło. Aby nie było wątpliwości - nawiązań nie ma absolutnie żadnych, ale w naszych głowach traktujemy to jako prequel, Wy nie musicie.
Okej, to trochę danych technicznych:





Tytuł: Misja "Albatros"
Bohaterowie: Zuzanna German, Zofia Kwiecińska, Piotr Romanowski, Feliks Dusz, Remigiusz Zawada
Czas akcji: 2020-2022
Czas trwania: listopad 2018 - luty 2019
Status: zakończone
Liczba rozdziałów:  57 + prolog + epilog + 2 bonusy
Opis: 

Rok 2020. Polska ponownie staje w obliczu wojny. Zuzanna, dwudziestopięcioletnia studentka turystyki zgodnie z przewidywaniem dostaje wezwanie na komisję wojskową, jednak nie do końca w takiej roli, o jakiej wszyscy myśleli. Na długie miesiące zostaje rozdzielona ze swoją rodziną i przyjaciółką, poznaje jednak wielu nowych ludzi, z którymi łączyć zaczynają ją silne więzi.
Nie to jest teraz jednak istotne. Teraz najważniejsze dla Zuzy jest przetrwać i jak najlepiej wykorzystać swój talent do walki za swoją Ojczyznę.



Z dodatkowych informacji: 
Okej, trochę ruchu w interesie. Postanowiłam, że powinniście wiedzieć o Misji "Albatros" co nieco. Ponad to, dużo się publikuje na Wattpadzie. To samo, co tutaj, ale może chcecie sobie odświeżyć w nieco innej formie. Tak, czy siak, zapraszam: https://www.wattpad.com/user/ElusivE_ArtisT.
Prócz tego, nowy rozdział na Na skrzydłach, a już wkrótce  - to nie priamaprilisowy żart! - nowy rozdział Linos!

sobota, 28 lipca 2018

I have to be a hero

Witajcie, nadal żyję! Tak, jakby ktoś się zastanawiał.
Dzisiaj krótko zwięźle i na temat zaprezentuję Wam najnowszą historię, którą obecnie się zajmuję.
A konkretnie zajmujemy, bo ponownie występujemy w duecie z Szurniętą. Historia właściwie nie jest nowa, bo to ni mniej, ni więcej a kontynuacja Księżniczek (chyba już się nie uwolnią do tej nazwy, ech).
O pierwszej części możecie poczytać TUTAJ.

A jak to się stało, że pierwsze opowiadanie, które udało nam się napisać od A do Z doczekało się kontynuacji?
Już pisząc pierwszą część zorientowałyśmy się, że mimowolnie w głowie tworzą nam się historie dziejące się po wydarzeniach, które planowałyśmy opisać w epilogu. Ponadto w końcowych rozdziałach pokazały się postaci, których nie miałyśmy szansy rozwinąć, a bez wątpienia zasługiwały na taką szansę. Dodatkowo postanowienie, by zakończenie tamtego bloga miało charakter otwarty, sprawiło, że nagle okazało się, że mamy całkiem sporo materiału na kontynuację, która nieco wbrew naszej woli zaczęła się porządkować i rozwijać i w efekcie, zabierając się do pisania epilogu miałyśmy już w głowie prolog i plan na kilka pierwszych rozdziałów.
Nie byłyśmy jednak pewne, czy ciągnięcie tej historii nie jest przypadkiem strzałem w stopę, więc poprosiłyśmy o pomoc Pomocolowa (przy okazji - SERDECZNIE DZIĘKUJEMY! <3), która przeczytawszy prolog stwierdziła kategorycznie, że jeżeli tego nie opublikujemy oraz nie napiszemy kontynuacji, to nas znajdzie i pourywa nam głowy (tak w skrócie), dodatkowo okraszając tę groźbę falą zachwytów.
Mówiąc krótko ciąg dalszy powstał z powodu groźby okaleczenia cielesnego, nadmiaru niewykorzystanych pomysłów i rozszalałej wyobraźni, czyli dzień, jak co dzień. No i powiedzcie szczerze - czy można się ot tak rozstać z siostrami Piast, hę?
Na koniec, standardowo, łapcie garść informacji technicznych i... nie pozostaje nam nic innego jak zaprosić Was serdecznie na drugą część Księżniczek.


Tytuł: I have to be a hero
Bohaterowie: Klara Anastazja Piast, Gabriela Amelia Piast, Einar Christian Skelett, Artur Czartoryski, Daniel, Evgenia Nadianova, Javier Serrano, Wilhelm von Hoffermann, May Clarkson
Inni bohaterowie: Wiktor Gerwazy Piast, Joanna, Andre Ole Skelett, Ismey Ericksson, Charlotte Montgomery, Fabian, Nika
Czas akcji: niezbyt odległa przyszłość, równoległa rzeczywistość
Czas trwania: lipiec 2018 - nadal
Status: w trakcie
Liczba rozdziałów:  8+ prolog 
Planowana liczba rozdziałów: 15+prolog+epilog
Opis: 
Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę.
Wszystko się zmieniło. Teraz świat nie żąda, bym stała się księżniczką. Teraz świat chce ujrzeć bohaterkę.
Nadszedł czas, by ją w sobie odkryć.

Z dodatkowych informacji:
Wróciłam do Was z nowym choć-wcale-nie-tak-do-końca blogiem. Jest to ni mniej, ni więcej kontynuacja "Księżniczek", jak wspominałam wcześniej. Reszta blogów na dalszym planie... Choć na "Odchodzę" coś tam niby powstaje. Może uda mi się to sklecić przed wyjazdem. Pod koniec sierpnia spodziewajcie się nowości na "Na skrzydłach", bo wrócę z Mazur. Wkrótce zaprezentuję Wam jeszcze jednego, nowego bloga, a potem... może jakiś shocik?
Obserwujcie aktualności!

środa, 28 lutego 2018

Walcz o to, co kochasz

Moją przygodę z Harrym Potterem zaczęłam bardzo dawno temu i ta przygoda tak naprawdę nigdy się nie skończyła. W uniwersum HP również toczył się mój całkiem pierwszy blog, jak prowadziłam, a miałam wtedy chyba 12 lat. Jeżeli nie boicie się spotkania z 12-letnią wersją mnie, to, o ile internety jeszcze nie wsysyły tego dzieUa w cyberniebyt, można poczytać sobie TUTAJ.

A pierwotna wersja tego, co możecie czytać pod niżej podanym linkiem powstała... jakieś cztery-pięć lat temu, gdy po raz kolejny odświeżałam sobie uwielbianą przez niemal wszystkich heptalogię. W 2015 roku zaczęłam nanosić poprawki w rozdziałach, powstał tamten blog, opublikowałam prolog i... I zaczęłam się zajmować innymi rzeczami. Ostatnio jednak ze względu na maraton HP w telewizji, jakieś takie ponowne poruszenie w temacie i kilka innych czynników wróciłam, poprawiłam do końca, to co miałam napisane i powolutku Was staram się tym raczyć.

A jako, że powoli kończę "Odchodzę", teraz będę mieć więcej czasu na inne moje blogowe projekty. I to jest chyba dobra wiadomość. Fanficków potterowych jest bez liku, ale lubię myśleć, że ten konkretny ma w sobie to "coś". Ale to musicie zweryfikować już Wy - a ja Was do tego serdecznie zapraszam!





Tytuł: Walcz o to, co kochasz
Bohaterowie: Alex Potter, Ron Weasley, Hermiona Granger, Harry Potter
Czas akcji: 1991 - 2018
Czas trwania: grudzień 2015 - nadal
Status: zawieszony do odwołania
Liczba rozdziałów: 11 + prolog
Planowana liczba rozdziałów: ok. 50 w I części + prolog + epilog
Opis: 
Mówili o nim Chłopiec, Który Przeżył...
...o niej - nie mówili nic.
A przecież zrobiła wszystko, by był Mężczyzną, Który Żyje.



Z dodatkowych informacji: 
Na dniach pojawi się nowy rozdział "Na skrzydłach", bo i tam powoli wracam. Parę dni później czwarty rozdział właśnie historii Alex Potter oraz oczywiście następna odsłona "Odchodzę". No i nie zapominajcie o "Księżniczkach"!
Szykuję dla Was kolejnego nie-skocznego, niestety, oneparta, ale skoczny też się szykuje, dawno komuś obiecany. Grunt to systematyczność, prawda?