Moją przygodę z Harrym Potterem zaczęłam bardzo dawno temu i ta przygoda tak naprawdę nigdy się nie skończyła. W uniwersum HP również toczył się mój całkiem pierwszy blog, jak prowadziłam, a miałam wtedy chyba 12 lat. Jeżeli nie boicie się spotkania z 12-letnią wersją mnie, to, o ile internety jeszcze nie wsysyły tego dzieUa w cyberniebyt, można poczytać sobie TUTAJ.
A pierwotna wersja tego, co możecie czytać pod niżej podanym linkiem powstała... jakieś cztery-pięć lat temu, gdy po raz kolejny odświeżałam sobie uwielbianą przez niemal wszystkich heptalogię. W 2015 roku zaczęłam nanosić poprawki w rozdziałach, powstał tamten blog, opublikowałam prolog i... I zaczęłam się zajmować innymi rzeczami. Ostatnio jednak ze względu na maraton HP w telewizji, jakieś takie ponowne poruszenie w temacie i kilka innych czynników wróciłam, poprawiłam do końca, to co miałam napisane i powolutku Was staram się tym raczyć.
A jako, że powoli kończę "Odchodzę", teraz będę mieć więcej czasu na inne moje blogowe projekty. I to jest chyba dobra wiadomość. Fanficków potterowych jest bez liku, ale lubię myśleć, że ten konkretny ma w sobie to "coś". Ale to musicie zweryfikować już Wy - a ja Was do tego serdecznie zapraszam!
Tytuł: Walcz o to, co kochasz
Bohaterowie: Alex Potter, Ron Weasley, Hermiona Granger, Harry Potter
Czas akcji: 1991 - 2018
Czas trwania: grudzień 2015 - nadal
Status: zawieszony do odwołania
Liczba rozdziałów: 11 + prolog
Planowana liczba rozdziałów: ok. 50 w I części + prolog + epilog
Opis:
Mówili o nim Chłopiec, Który Przeżył...
...o niej - nie mówili nic.
A przecież zrobiła wszystko, by był Mężczyzną, Który Żyje.
Z dodatkowych informacji:
Na dniach pojawi się nowy rozdział "Na skrzydłach", bo i tam powoli wracam. Parę dni później czwarty rozdział właśnie historii Alex Potter oraz oczywiście następna odsłona "Odchodzę". No i nie zapominajcie o "Księżniczkach"!
Szykuję dla Was kolejnego nie-skocznego, niestety, oneparta, ale skoczny też się szykuje, dawno komuś obiecany. Grunt to systematyczność, prawda?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz