Dawno, dawno temu w Mrocznej Puszczy mieszkał sobie mały troll.
Nazywano go Małym, ponieważ, nie dość, że był najmłodszym
trollem w okolicy, był także trollem najmniejszym. Bawił się
jednak z innymi małymi trollami, które choć były większe od
niego, traktowały go jak równego sobie. Ale nic nie trwa wiecznie.
Każda trollowa mama pilnowała, by jej dzieci stały się
prawdziwymi trollami. Strasznymi i bezwzględnymi. Małe trolle
zaczęły walczyć ze sobą, aby przygotować się do dorosłego
życia. Sprawiało im to szaloną przyjemność. Jedynie mały troll
nie mógł zrozumieć, jak takie brutalne zabawy mogą ich tak
ekscytować.
- Mały, pobaw się z nami! - wołały inne trolle.
On jednak odpowiadał:
- Nie chcę. To nie jest zabawa. Wy się po prostu bijecie!
- Ale to jest na prawdę zabawne, Mały! - przekonywały go dalej -
Widziałeś jaką Gorgul miał miną, gdy powaliłem go na ziemię?
Mały jednak tylko kręcił głową i odchodził.
Jago mama także na próżno namawiała go do zabawy. Gdy namowy na
nic się nie zdały zaczęła go do nich zmuszać, ale Mały zaparł
się, że nie będzie się bawił z innymi trollami.
Wkrótce trolle zaczęły go unikać. U trolli odwagę mierzy się
ogromem brutalności. Mały nie posiadał jej wcale. Inne małe
trolle zaczęły go wyśmiewać i zaczepiać. Mały na całe dnie
znikał w lesie i pogrążał się w smutku.
"Ja chciałem być tylko dobrym trollem... Czemu nikt mnie nie
lubi?"
Młode pokolenie trolli powoli zaczęło dorastać. Znajomi Małego
rozrośli się do rozmiarów sporych głazów i z każdym dniem
stawali się coraz bardziej brutalni, bezwzględni i spragnieni krwi.
Wszystkie matki były dumne ze swych dzieci. Jedynie matka Małego
patrzyła z obawą na swego syna, który nadal wyglądał mizernie i
nie przejawiał żadnej ochoty do najmniejszej nawet bójki. Patrzyła
najpierw z obawą, a potem z obrzydzeniem.
Pewnego dnia, gdy młode trolle miały ostatecznie wkroczyć w
dorosłość poprzez zabicie swojego pierwszego człowieka dorosłe
trolle wezwały Małego.
- Masz ostatnią szansę. Albo udowodnisz dziś, że jesteś trollem,
albo będziesz musiał opuścić wioskę.
Mały wzruszył ramionami.
- Zrozumcie... ja... ja nie potrafię zrobić komuś krzywdy. To...
to dla mnie niemożliwe. Nie potrafiłbym przestraszyć człowieka, a
co dopiero zabić... - tłumaczył się gęsto, patrząc z nadzieją
na matkę.
Matka jednak spojrzała na niego chłodno.
- Idź już, Mały. Skoro nie jesteś godzien miana trolla, nie
jesteś też godzien miana mego syna...
Mały siąknął cicho nosem i odszedł w las pociągając nogami.
Przez kilka dni błąkał się bez celu po lesie. Nawet nie zauważył,
gdy wyszedł z ostępów, zamieszkałych przez trolle w część
lasu, do której ludzie zapuszczali się znacznie częściej. Było
też tam zdecydowanie więcej zwierząt. Mały bardzo chciał z nimi
porozmawiać, ale szybko uciekały na jego widok. Mały stawał się
coraz bardziej ospały. Nic mu się nie chciało.
- Ja tylko chciałem być dobry... - mamrotał po nosem - Dlaczego
nikt mnie nie lubi...?
W końcu zmęczony długą wędrówką osunął się na ziemię i
zasnął.
Gdy obudził się poczuł na sobie jakiś ciężar. Zerwał się, a
coś z piskiem uciekło w krzaki. Mały spojrzał w tamtym kierunku i
zauważył ogromne oczy zająca.
- Nie bój się, nie zrobię ci krzywdy... - Mały usiadł na ziemi i
usiłował się nie ruszać. Upodabniał się tedy do dużego
omszałego głazu. W końcu siedzenie w bezruchu dało efekty - zając
powoli wychynął z kryjówki.
- Ty... Ty naprawdę mnie nie zjesz?
Mały powoli pokręcił głową.
- Nie zjem cię. Ja nikogo nie zjadam.
Zając jeszcze mocniej wytrzeszczył oczy.
- Bo... bo ja słyszałem, że trolle są straszne...
- Nie wszystkie. Niektóre są. Ale nie wszystkie.
- Nie?
- Nie. Ja nie jestem.
- No, nie wiem... - zając nadal był niezdecydowany - I myślałem...
myślałem, że trolle są większe... Myślałem, że jesteś
głazem, więc sobie na tobie usiadłem - dodał szybko, tłumacząc
swoje zachowanie.
- Nie mam ci tego za złe. I, owszem, masz rację. Trolle są
większe. Tylko ja jestem taki... Mały.
- Mały?
- Tak, to moje imię.
- A... A jak duże są trolle? - dociekał zając.
- Gdzieś mniej więcej takie - Mały zamachał rękami, pokazując
przestrzeń większą od niego jakieś dwa razy.
Zając jeszcze bardziej wytrzeszczył oczy. Po chwili jednak znów
zapytał.
- A... Mały, co ty tu robisz?
Troll smutno zwiesił głowę.
- Wyrzucili mnie z mojej wioski.
- Ale dlaczego?
- Bo nie chciałem nikomu zrobić krzywdy.
- Jak to?
- Ja nigdy nie umiem zrobić komuś krzywdy.
Zając podrapał się za uchem.
- W takim razie nie możesz być trollem.
- Czemu?
- Bo trolle to okropne, ogromne, krwiożercze istoty. Ty na takiego
nie wyglądasz.
- I taki nie jestem. Nawet mama mi powiedziała, że nie mogę
nazywać siebie trollem...
- I widzisz? O co tyle krzyku? Nie jesteś trollem i już! I
pomyśleć, że się ciebie wystraszyłem...
- Ale.. W takim razie kim jestem?
Zającowi oklapły uszy.
- Oj, tego ci nie powiem. To za mądre dla mnie pytanie. Ale znam
kogoś, kto będzie wiedział. Choć ze mną!
I zaprowadził go do sowy.
Sowa w skupieniu wysłuchała ich relacji. Na początku gderała
nieco, bo zając obudził ją, wyrywając z głębokiego snu, ale
postanowiła pomóc rozwiązać ich problem.
- Zatem chcesz się dowiedzieć kim jesteś, mój mały?
- Tak - odparł troll - Skąd wiesz, że mam na imię Mały?
Sowa nie przyznała się, że zwróciła się tak do niego przez
przypadek. Mały zaś pomyślał, że sowa musi być bardzo mądra.
- Zatem, gdzie się urodziłeś, mój drogi?
- W lesie. Głęboko w lesie.
- Kim byli twoi rodzice?
Mały zakłopotał się.
- Mówili, że są trollami. Ale ostatnio mama powiedziała mi, że
nie jestem trollem.
Sowa przyjrzała mu się uważnie.
- Czy miałeś kiedyś ochotę komuś zrobić krzywdę?
- Nie.
- A czy uderzyłeś kiedyś kogoś?
- Nie.
- A może lubisz widok krwi?
- Nie - odparł stanowczo Mały.
Sowa zapadła w zadumę.
- To dziwne, bardzo dziwne...
- Ale co jest takiego dziwnego?
- Musisz być trollem i jednocześnie nie możesz nim być...
- Ale dlaczego?
- Nie ma dobrych trolli. Trolle są złe, okrutne i złośliwe. Ty
taki nie jesteś...
- No to kim on jest, sowo!? - zirytował się zając.
Sowa westchnęła.
- Nie wiem. Ale powiem wam coś kochani: Nigdy nie jesteś tym kim
się urodzisz. Jesteś zawsze tym, kim się stajesz. Mój drogi Mały,
może i urodziłeś się trollem, ale nim nie jesteś.
- Kim więc jestem?
Sowa zahukała cichutko.
- To się dopiero okaże...
___________
Jeżeli ktoś czyta(ł) mojego fanficka na temat Władcy Pierścieni (o którym więcej TUTAJ), to wie, że Linos opowiadała tam bajkę o dobrym trollu. No i... to właśnie jest ta bajka ;)
A ci, co nie dotarli proszę: LINOS oraz TUTAJ będzie (kiedyś) powstawała nowsza wersja.
___________
Jeżeli ktoś czyta(ł) mojego fanficka na temat Władcy Pierścieni (o którym więcej TUTAJ), to wie, że Linos opowiadała tam bajkę o dobrym trollu. No i... to właśnie jest ta bajka ;)
A ci, co nie dotarli proszę: LINOS oraz TUTAJ będzie (kiedyś) powstawała nowsza wersja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz